wtorek, 27 czerwca 2017

Zapach i kolory Prowansji

Tak jak w tamtym roku, tak i w tym musiałem pojechać do Prowansji, by podziwiać piękne lawendowe pola. Odkąd tutaj jestem to nie miałem jeszcze niedzieli do odpoczynku, ciągle gdzieś jeżdżę, odsypiam nieprzespane noce w dzień po powrocie. Wolę chodzić niewyspany, ale zaspokojony i choć koszta czasami są spore, to nie puszczam pieniędzy z dymem i nie upajam się alkoholem, więc nigdy tego nie będę żałował, bo coś po tych podróżach pozostanie, piękne, niezastąpione wspomnienia i pamiątka, którą sam tworzę. Wczoraj, gdy dotarłem na miejsce przed świtem, jak jeszcze było ciemno i gdy wysiadłem z auta, to w powietrzu unosiła się mocna, lawendowa woń, nigdy tego nie zapomnę. Prowansja działa na wszystkie zmysły, skosztowałem również miodu lawendowego, to też było czymś niesamowitym. Te zdjęcia różnią się od tamtych z poprzedniego roku, na początku byłem zniesmaczony brakiem światła, gdyż było pochmurnie, ale jeżdżąc po okolicy spotkałem pracujących mężczyzn na polu i zacząłem z nimi rozmawiać, otworzyłem się przed nimi, a oni w zamian otworzyli się przede mną i powstały piękne zdjęcia w trakcie pracy, jestem z nich chyba najbardziej zadowolony. Wiem już, że jak będę się bał rozmawiać z ludźmi i robił zdjęcia z daleka i ukrycia, to nigdy nie wyjdzie to prawdziwie i naturalnie. Co do kolejnych wypraw, to mam głód ogromny, uzależniłem się, chcę poznawać ten świat ile się da, nie przestanę chyba już, bo wszystkiego jeszcze tutaj nie zobaczyłem.

















4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Prowansja to inny świat, coś jak świat ze snów.

      Usuń
  2. Kiedyś zobaczę to na własne oczy! Cudo, Darku! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia są bardzo ciekawe i ...lawendowe. :-) To jest jedno z moich marzeń podróżniczych. Może kiedyś :-)

    OdpowiedzUsuń