poniedziałek, 22 lipca 2019

Zalipie

Jest takie kolorowe miejsce w Polsce, dokładniej w Małopolsce, gdzie mieszkańcy pewnej wsi o nazwie Zalipie od dziesięcioleci upiększają swoje domostwa kwiatowymi motywami. Pierwotnym zamysłem było maskowanie przez gospodynie sadzy nad paleniskiem w domach lecz tradycja ta przetrwała aż do dziś. Czytając opisy w internecie można natrafić na rozczarowanych zwiedzających, inni są zachwyceni. Mnie osobiście Zalipie aż tak nie porwało, większe wrażenia miałem zwiedzając nie jeden skansen, ale sam fakt tej tradycji jest dość ciekawy, no i trzeba mieć na uwadze, że to nie skansen, a żywa wioska i należy też przy zwiedzaniu uszanować prywatność właścicieli gospodarstw. Może nie o malowane domy tutaj chodzi lecz o ludzi w nich mieszkających. Przed wyjazdem do Zalipia widziałem w internecie film z malarką Panią Danutą i wiedziałem, że u niej może być faktycznie ciekawie, ale jakoś specjalnie jej nie szukaliśmy, aż tu nagle zwiedzając wioskę spotkaliśmy ją z grupką turystów pod swoim domem z uśmiechem zapraszającą również i nas. To ta barwna osobowość, jak i zapewne inni mieszkańcy tej "malowanej wsi", według mnie tworzą klimat tego miejsca. Czy mogę polecić? Na pewno tak, bo każda wycieczka, każde oderwanie się od codzienności jest warte swojej ceny, ale czy to miejsce zachwyci, to już zależy od tego co oczekujemy.






















piątek, 26 kwietnia 2019

Wyprawa na Ukrainę

Bardzo mi miło z tego powodu, że wraz z kilkoma osobami zostałem wybrany do kilkudniowej wyprawy na Ukrainę w celu dokumentowania poprzez fotografię pracy artystów oraz krajobrazu Ukraińskiej części Karpat. Lubię odkrywać nowe miejsca, dla nas ta część Europy jest mniej znana, ale podoba mi się ta surowość i prawdziwość tego miejsca. Oczywiście na pewne rzeczy i aspekty życia na Ukrainie trzeba patrzeć jak przez palce, aby docenić to co warte jest uwagi. Zaraz po przekroczeniu granicy zdajesz sobie sprawę z tego, że dobrze mieszkać w Polsce, stan dróg i zabudowań doprowadza do osłupienia, ale na szczęście życzliwość ludzi, których spotykaliśmy nadrabiała braki. Ktoś by mógł powiedzieć, eee Ukraina, po co tam jechać, tam bieda i nic nie ma, dla mnie jednak ten wyjazd był równie ważny jak wszystkie inne, miałem możliwość to pojechałem i zobaczyłem i cieszę się, bo za nudno byłoby jakby wszędzie było tak samo, każde miejsce ma w sobie coś oryginalnego, tutaj poznałem i doceniłem huculską kulturę.

U sympatycznego dziadzia w mini muzeum



U artystki tworzącej przepiękne pisanki








Na targu z produktami regionalnymi i nie tylko
















U artysty - rzeźbiarza







U artysty - twórcy wyrobów ceramicznych











Po drodze do i wizyta u Pana pszczelarza przygrywającego nam huculską melodię











Wycieczka krajoznawcza

























U Pani tkającej huculskie liżniki wełniane





Wyrób tradycyjnych koników serowych