Na samym początku jesieni, byliśmy również w Bieszczadach na całodniowym trekkingu. Trasa była długa i warunki sprzyjały turystyce, dlatego początkowo spotykaliśmy wielu turystów i nie wyciągałem nawet aparatu z plecaka. Sytuacja zmieniła się pod wieczór, kiedy to wiatr się nasilił i ludzie zniknęli ze szlaków. Zrobiło się zimno, ale w kościach czułem piękny zachód słońca i postanowiliśmy poczekać na niego na Tarnicy. To był jeden z piękniejszych zachodów słońca na jakich byłem, bo zazwyczaj w góry jeżdżę na wschody. Miło się patrzy teraz na te zdjęcia.
środa, 14 listopada 2018
Jesienny spacer w Tatrach Zachodnich
Początkiem jesieni wybraliśmy się w Tatry Zachodnie na kilkugodzinną wędrówkę. Na dole nic nie wskazywało na to, co nas czeka wyżej, a czekał na nas okropnie silny wiatr, z którym walka potrafiła wymęczyć. Mimo tego turystów i tak było bardzo dużo, szczególnie w okolicach Kopy Kondrackiej. Najciekawsza przygoda spotkała nas jednak już na samym końcu wędrówki, gdy zatrzasnąłem kluczyk do auta w bagażniku samochodu i już myślałem że pobyt w górach się przedłuży, ale po dwudziestu minutach szczęśliwie udało się go wydostać.
wtorek, 13 listopada 2018
Wschód słońca na Połoninie Caryńskiej
Dawno mnie tutaj nie było, dlatego chcę jakoś nadrobić zaległości zdjęciowe. Kolorowe Bieszczady troszkę mnie ominęły, ale to na rzecz prawdziwie jesiennych Karkonoszy, które jeszcze tutaj wrzucę. Ciągnęło mnie w Biesy od dłuższego czasu, lecz tego czasu na wyjazd jakoś nie było. W końcu się udało i tym razem z Łukaszem wybraliśmy się na szybki wschód. Liczyłem na lepsze warunki, ale i tak nie ma co narzekać. Powoli przemija jesień, ale i tak jest długa, ciepła i ładna jak do tej pory. Czuć już to zimno w górskim wietrze, do którego ciężko będzie znów przywyknąć, znów te zmarznięte dłonie i stwierdzenie "za jaką karę?"
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































