Dla takich chwil warto żyć! Nie bez powodu rozpoczynam tego posta takimi słowami. Coś co było jeszcze nie tak dawno nie do pomyślenia, dziś jest kolejną spełnioną przygodą w moim życiu, ale również życiu przyjaciół z fotoklubu. Wiem, że każdy z nas odczuwał radość z bycia w tym miejscu oraz bycia razem, bo to też muszę zaznaczyć, że dojechałem z Francji do Szwajcarii 700 km, byśmy mogli się spotkać i przeżyć wspólnie te kilka dni. Wspaniałym uczuciem było się zobaczyć na miejscu po kilku tygodniach rozłąki. Moim marzeniem jest przynajmniej raz w roku zrobić coś takiego, wędrować beztrosko w pięknym miejscu, spędzać dni z przyjaciółmi na łonie natury i cieszyć się pięknem otaczającego świata oraz wykorzystywać ciszę by usłyszeć własne myśli. Bardzo potrzebowałem tego, oderwać się od bezlitosnej codzienności, chłonąć pozytywną energię potrzebną do dalszej egzystencji, odpocząć od dręczących pytań, na które nierzadko brak odpowiedzi. Utwierdzam się w tym, że właśnie to chcę w życiu robić, odkryłem w sobie pasję poznawania świata połączoną z fotografią oraz poświęconym czasem i wysiłkiem, by dojść do zamierzonych efektów. Czuję spełnienie, ten kto mnie zna, wie ile wkładam w to pracy i serca. Czy warto? Myślę, że bardzo warto, bo mam coś dla czego chce się rano wstawać, planować, czekać na kolejny wyjazd i chce się żyć. Pozdrawiam wariatów z fotoklubu, nie sądziłem wcześniej, że to co nas połączyło, urośnie do takich rozmiarów.
niedziela, 25 czerwca 2017
niedziela, 11 czerwca 2017
Gorges de l'Ardèche
To miejsce odwiedziliśmy na dwa razy, nie mieliśmy szczęścia, może przez Widmo Brockenu, które na chwilę się pojawiło. Pierwszym razem była to objazdówka i podziwianie niezwykle pięknego wytworu natury jakim jest Gorges de l'Ardèche. Zaś dziś postanowiliśmy zmierzyć się ze swoimi słabościami i przepłynąć wąwóz na kajakach, na trasie 32 kilometrów. Tak, nie brzmi to nie wiem jak imponująco, ale jednak po połowie człowiek zaczyna się zastanawiać jak daleko jeszcze do końca, a na ostatnich kilometrach ledwo machałem wiosłem! Jak poznać coś dobrze skoro nie od środka? Nastawiłem się na zdjęcia, a wspominałem wcześniej coś o braku szczęścia, tak właśnie, podtopiłem swój stary aparat i to na samym początku, ten sam z którego pochodzi większość zdjęć na tym blogu, chciwość na zdjęcia nie popłaca, a aparat spocznie na półce w zasłużonym miejscu. Zaliczyłem również dwie wywrotki na bystrzach oraz zatopiłem po jednej z nich swoje okulary. Przygód masa, jak zwykle. Wracając do pływania, to byłem zachwycony, chwilami totalnie zrelaksowany, chwilami aż nie wierzyłem, że mam to szczęście przepłynąć przez to miejsce. A to miejsce kryje w sobie jakąś tajemnicę, łuk skalny przez który się przepływa jest niczym brama do innego świata, nieopodal znajduje się Jaskinia Chauveta z malowidłami z przed 30 tys lat. Zwiedzam Francję ile mogę, chcę kiedyś mówić, że tutaj byłem, poznałem te miejsca, poznałem kulturę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























































