czwartek, 26 stycznia 2017

Bieszczady - Połonina Caryńska

No cóż mogę napisać? Jak widać Bieszczadzka passa trwa. Tym razem tylko z jednym Bartkiem wybraliśmy się na Carycę by łapać pierwsze promienie wschodzącego słońca. Na dole minus dwadzieścia stopni, na górze nie mam pojęcia, być może zimniej, albo co też możliwe cieplej, lecz silny wiatr nie pozwolił mi tego ocenić, bo było cholernie zimno, moje kończyny zdrętwiały. Życzę miłego oraz ciepłego oglądania.
















wtorek, 24 stycznia 2017

Bieszczady - Wielka Rawka

Dziś po raz kolejny pragnę zaprosić Was w magiczną podróż po Bieszczadach. Zimowy czas to czas kiedy nie wielu turystów spotyka się na szlakach i czas kiedy Bieszczady mają najwięcej do zaoferowania, można poczuć wolność i czerpać ją pełną piersią, aż do zaspokojenia ducha i odkrycia sensu tułania się po połoninach.  I jak tu się w nich nie zakochać, kiedy dają tyle zaspokojenia? Dawniej nie wiele podróżowałem po górach, dziś wiem że odnalazłem coś w sobie dzięki czemu czuję się lepiej i już tak pozostanie. Tam na górze czasami dzieją się takie rzeczy, które mogły by posłużyć jako tło do najpiękniejszych snów.



















wtorek, 10 stycznia 2017

Bieszczadzki plener

Niektórzy narzekają na zimę, lecz ja muszę przyznać, że taka zima mi się podoba, a w szczególności w górach. Chyba jeszcze nie byłem w plenerze w tak trudnych i surowych warunkach, wiatr potęgował odczucie mrozu i chwilami dochodziłem do takiego stanu, że nie mogłem trzymać w ręce aparatu. Każde zrobione zdjęcie w takich warunkach jest wyznacznikiem wytrzymałości i zaparcia. Uwielbiam zapominać wtedy o przyziemnych sprawach i cieszyć się z tego co robię, nic innego się wtedy nie liczy, a patrząc na współtowarzyszy czuję radość i wiem, że oni bawią się równie świetnie jak ja. Cieszę się, że mam takich ludzi u boku i że w grupie można więcej, przytoczę jeszcze słowa Bartka, że jesteśmy tak jak rodzina. Każdy wypad zbliża nas coraz bardziej i chyba tak już będzie z każdym następnym. Udało nam się wyjść dwa razy na wschody słońca, niestety ze względu na ciężkie warunki postanowiliśmy, że dwa razy była to Połonina Wetlińska, gdzie w schronisku można było się spokojnie ubrać i przeczekać. Nie lubię za dużo zdjęć wstawiać na raz na bloga, ale są to zdjęcia z dwóch dni, więc życzę miłego oglądania i zastanowienia się czy nie rzucić wszystkiego i pojechać w Bieszczady.